Rozdział 4
Kiedy załatwiłam wszystkie sprawy związane ze stażem, postanowiłam wykorzystać piękną pogodę i pójść na spacer. Niedaleko znajdował się bardzo ładny park, który obrałam z cel swojej przechadzki. Uwielbiam lato, kiedy dni są długie, świeci słońce i jest ciepło. Dzisiejszy dzień był taki jak lubię, wręcz idealny. Chodząc alejkami jak to miałam w zwyczaju rozmyślałam o życiu , o tym co mnie tu spotka, czy będzie to coś dobrego. Pytania oczywiście zostawały bez odpowiedzi, ale ja podświadomie czułam, że będę tu szczęśliwa. Idąc tak w zamyśleniu podziwiałam promienie słońca, które oświetlały moją twarz. Nagle poczułam, że ktoś na mnie wpada i popycha mnie, przez co upadałam na ziemię.
- Jak leziesz baranie?! - powiedziałam w złości po polsku, lecz zaraz się poprawiłam - Nie nauczyli pan chodzić?! Nie jest pan sam na świecie i mógłby pan łaskawie uważać jak chodzi. - powiedziałam tym razem po niemiecku
- Przepraszam nie zauważyłem cie - odpowiedział brunet ku mojemu zdziwieniu po polsku i podał mi rękę abym mogła wstać, lecz ja zlekceważyłam jego gest i podniosłam się o własnych siłach.
- Nie przypominam sobie, abyśmy przeszli na ty, a po za tym niech pan nie przeprasza tylko lepiej uważa na ludzi - powiedziałam ze złością spoglądając mu w piękne niebieskie oczy
- Pani - stanowczo podkreślił to słowo - również mogłaby uważać, a nie chodzić z głową w chmurach
- Ja z głową w chmurach? Przepraszam bardzo ale ja chociaż nie przewracam niewinnych ludzi jak co poniektórzy - powiedziałam z ironią
- Gdyby Pani uważała nic by się nie stało, więc proszę mnie nie obwiniać o swoje roztargnienie - mówił tak jak gdybym o ja wpadła na niego
- Że co? No tak najlepiej teraz wszystkich obwiniać, aby tylko samemu nie przyznać się do błędu. Jest pan po prostu żałosny - wykrzyczałam
- Chociaż się na nikogo nie wydzieram - cały czas na twarzy miał ten głupi uśmiech, który trzeba przyznać na swój sposób był piękny, ale nie zmienia to faktu, że jestem wściekła za jego zachowanie
- ja się nie wydzieram tylko staram się panu przemówić do rozsądku, ale widzę, że to nie ma sensu, tak więc niech będzie, że to jest także mój wiana, może teraz pana ego poczuje się lepiej. Żegnam - powiedziałam i zaczęłam odchodzić
- Od razu mi lepiej, do zobaczenia - powiedział, a ja tylko spojrzałam na niego i odeszłam bez słowa, widząc, że on jest rozbawiony cała sytuacją. Przez tego idiotę odechciało mi się spaceru, w ogóle wszystkiego mi się odechciało, skutecznie popsuł mi humor. Cały czas zdenerwowana wróciłam do domu.
- Cześć, jak tam wszystko załatwiłaś? - przywitałam mnie Agata schodząca po schodach
- Cześć, tak wszystko załatwiłam- powiedział ze złością i rzuciłam się na fotel
- Co się stało? Czemu jesteś taka zła? - zapytała siadając obok mnie, a na to wszedł Kuba
- O widzę, że ktoś to chyba komuś na odcisk nadepną - powiedział śmiejąc się
- A żebyś wiedział, że nadepną - przytaknęłam mu
- No to opowiadaj. Komu mam buźkę upiększyć?
- Z takimi głupkami jeszcze daję sobie sama radę, ale jak coś to się zgłoszę - uśmiechnęłam się i opowiedziałam im całe zdarzenie. Nie zabrakło oczywiście niemiłych słów z mojej strony na tego mężczyznę.
- No to chłopak sobie nagrabił - zaczęła śmiać się Agata, a Kuba jej wtórował
- Was to śmieszy? Bo mi nie jest do śmiechu, myślałam, że spotka mnie coś miłego to masz ci los trafiasz na takiego palanta
- My porostu współczujemy temu biedakowi co zalazł ci za paznokcie, nawet nie wiem z kim zaczął - powiedział rozbawiony Kuba
- Mam nadzieję, że go więcej nie zobaczę, bo nie ręczę za siebie - i ja zaczęłam się śmiać - tylko wydaje mi się, że już go gdzieś widziałam - powiedziałam wchodząc po schodach do swojego pokoju, musiałam odpocząć, bo dość mam wrażeń na dziś.
_________________________________________________
Szczerze nie podoba mi się ten rozdział...
Zaczynam myśleć nad usunięciem bloga, bo chyba nie ma sensu dalej pisać.
Hej! :) Wpadłam dzisiaj na Twojego bloga i muszę przyznać, że jest najlepszy jaki dotąd czytałam (a przeczytałam już ich mnóstwo). Masz naprawdę świetny talent, który warto wykorzystać. Po pierwsze PISZESZ CUDOWNIE I TAK OTWARCIE!!! Musiałam to napisać dużymi literami! :) :) :) Świetnie piszesz, Twój styl jest taki lekki.
OdpowiedzUsuńPod drugie nie usuwaj bloga! Jest świetny! Ja nie pozwalam! I obiecuje Ci, że będę stałym czytelnikiem! :) :) :) Po trzecie fabuła świetna, historia głównej bohaterki też. Ten rozdział najbardziej mi się podoba, ale czekam na więcej. :) Proszę Cię, nie usuwaj bloga, ponieważ jest bezkonkurencyjny! :)
Pozdrawiam :) :) i życzę dalszych pomysłów do wymyślania rozdziałów. :D :D :D :D
Dziękuję :) bardzo miło mi to słyszeć i jak na razie będę pisała bloga, więc zapraszam do czytania :D
UsuńPisz, pisz :)
OdpowiedzUsuńChcę zobaczyć minę bohaterki, jak okaże się, że Kuba i Agata spyknęli ją na ten bankiet z Lewandowskim-gościem z, którym tak się droczyła! :D
xoxo.