Rozdział 7
Robert:
Kolejną noc nie spałem, ciągle myślałem o Paulinie. Na niczym nie mogę się skupić, bo ciągle o niej myślę. Bardzo chciałem ją jeszcze raz zobaczyć, lecz myślałem, że nigdy się to nie zdarzy, ale los się do mnie uśmiechną. Będziemy razem pracować i będę ją widywał codziennie, nie wiem czemu ale ta perspektywa bardzo mnie cieszy. Kiedy zobaczyłem ją w domu Kuby po prostu mnie zamurowało, prędzej spodziewałbym się, że spotkam ją gdzieś na ulicy niż w domu przyjaciela. Wyglądała pięknie, jak anioł, no może trochę zbuntowany, zwłaszcza ja mnie zobaczyła. Nie kryje ona swojej niechęci do mnie, ale wcale jej się nie dziwię, przewróciłem ją, a później próbowałem zwalić winę na nią. Szczerze….na jej miejscu też bym siebie nie lubił, mam tylko nadzieję, że to się zmieni, bo nie chcę toczyć z nią wojny. Na tym balu chciałem ją przeprosić, ale jakoś nie było okazji, ciągle ktoś przy nas był, a po za tym Paula ignorowała mnie. Czuję, że będzie ciężko załagodzić jej złość na mnie, ale mam nadzieję, że przeprosiny wystarczą i wtedy przestanę zadręczać sobie nią głowy. Spojrzałem na zegarek i zostało mi tylko pół godziny, więc szybko się ubrałem i pojechałem na trening.
Paulina:
- już wstaje, czego się wydzierasz na cały dom - powiedziałam zaspana i ręką próbowałam odnaleźć oraz wyłączyć upierdliwie dzwoniący budzik. Kiedy wreszcie mi się to udało chciałam zdrzemnąć się jeszcze na przysłowiowe 5 minut, ale oczywiście nie było mi dane, bo drzwi do pokoju gwałtownie się otworzyły
- Ciocia wśtawaj!!! - na całe gardło krzyczała Oliwka skacząc po moim łóżku
- Kochanie już wstaję, daj mi jeszcze chwilkę pospać - próbowałam zbyć małą Błaszczykowską, aby jeszcze chwile pospać, bo oczywiście przegadałam z Agatą całą noc.
- Musiś wśtawać….. Tatuś kaział mi psijść i cie obudzić - Oliwka nie odpuszczała cały czas skacząc po łóżku
- No mogłam się domyślić, że tatuś ci kazał….. Dobrze kochana leć do taty i powiedz, że misja wykonana, a ja idę do łazienki - powiedziałam głaszcząc małą po głowie i kierując się do łazienki. Oliwce nie musiałam dwa razy powtarzać, bo już po chwili była na dole. Po porannej toalecie ubrałam się i zeszłam na śniadanie, bo niedługo mamy jechać na trening. Kiedy weszłam do kuchni zastałam widok pięknej kochającej się rodziny i aż zrobiło mi się przykro, że nigdy nie będę takiej miała.
- Dzień dobry - powiedziałam wchodząc do pomieszczenia
- Cześć siostra - przywitała się Agata podając mi kubek z kawą
- Dziękuję, tego mi trzeba - uśmiechnęłam się do siostry i usiadłam naprzeciwko Kuby, który próbował nakarmić córkę
- Hej, wyspałaś się? - uśmiechną się cwaniacko
- Wyspałam, ale nie musiałeś zmuszać dziecka do budzenia mnie, sama bym wstała
- Ja? - zapytał niby zaskoczony
- Tak, ty. Córka cię wsypała i powiedziała, że tatuś jej kazał - zaczęłam się śmiać
- Oliwka…..nie taką mieliśmy umowę - spojrzał na córkę, a ona niczego nie świadoma zaczęła się słodko uśmiechać - stanowczo za dużo mówisz - ucałował dziecko w główkę.
- Dobra, ty nie gadaj tyle, bo ja nie zamierzam się spóźnić pierwszego dnia, więc się zbieraj - powiedziałam upijając ostatni łyk kawy i kierując się do salonu. Chwilę później byliśmy już w samochodzie Kuby i jechaliśmy na stadion, muszę przyznać, że szwagier ma bardzo ładne auto. Po kilki minutach byliśmy już na miejscu i każde z nas poszło w swoją stronę. Ja poszłam do gabinetu Petera
- Dzień dobry - powiedziałam uśmiechając się do mężczyzny
- Witam! Jesteś punktualna, to bardzo dobrze, doceniamy to - uśmiechną się i uścisną moją dłoń - Zaraz pójdziemy do chłopaków, aby cię oficjalnie przedstawić, ale na początku kilka spraw organizacyjnych
- Zamieniam się w słuch - powiedziałam siadając przy biurku. Ustaliliśmy w jakich godzinach będę pracowała i jak to mniej więcej będzie wyglądało, dostałam także identyfikator i wejściówkę dzięki której bez problemu będę mogła wchodzić na stadion.
- A oto jest zwierzyniec z którym będziesz się zmagała przez najbliższe tygodnie - powiedział Peter kiedy wchodziliśmy na murawę
- Może nie będzie aż tak źle - zaśmiałam się, bo oni wyglądali naprawdę komicznie, kiedy biegali i przepychali się jak mali chłopcy
- Pewnie, że będzie dobrze są zwariowani, ale to bardzo miłe chłopaki - powiedział gdy podchodziliśmy do Kloppa
- Wiem poznałam już kilku na balu w sobotę - przerwał mi trener
- Paulina jak dobrze cie widzieć - uradowany Klopp podszedł do mnie i przytulił
- Witam trenerze, mnie również miło pana widzieć - powiedziałam kiedy wypościł mnie z uścisku
- Jaki pan? wszyscy mówią do mnie po imieniu, więc ty też tak do mnie mów
- Dobrze, będzie mi bardzo miło - z Jurgenem poznałam się na balu, nawet z nim tańczyłam, bardzo miły z niego człowiek.
- Uspokójcie się wreszcie i chodźcie do nas, kogoś wam przedstawię - powiedział trener, a chłopcy już po chwili znaleźli się koło nas - Tym którzy jeszcze nie poznali chcę przedstawić Paulinę Mazur, która będzie przez najbliższe tygodnie odbywała u nas praktyki jako fizjoterapeuta, więc proszę was zachowujcie się jakoś, żeby nie na robić wstydu - uśmiechną się, a ja poczułam, że robię się czerwona, mimo to, że poznałam już większość z nich to krępowało mnie tylu mężczyzn patrzących na mnie
- My się już poznaliśmy, więc nie pozostaje nam nic innego jak powitać w naszej zwariowanej rodzinie - powiedział zadowolony Mario - nareszcie trafiła się trenerowi córka, bo tak to sami chłopcy - kontynuował
- Nie filozofuj Mario, bo jeszcze jakimś profesorem zostaniesz - powiedział Łukasz klepiąc Goteza
- Spokojnie to mu nie grozi - zaśmiał się Lewandowski, a ci których nie było mi dane poznać przedstawiali się po kolei. Wydali się bardzo mili, choć chyba nie wszyscy cieszą się z mojej obecności. Piłkarze wrócili do treningu, a ja siedziałam, obserwowałam i robiłam notatki. Peter poprosił mnie, abym zapoznała się z kartami zawodników, więc gdy tylko trening się skończył szybko udałam się do gabinetu. Przeglądałam dokumenty i nazwiskiem nad którym zatrzymałam się dłużej było Robert Lewandowski. Jest on dla mnie zagadką, którą nie wiem czy chcę rozwiązać. Jestem zła na niego za tą sytuację w parku, ale na balu wydawał się taki inny. Kiedy tańczyliśmy zapomniałam o całym świecie i chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Cały czas o nim myślę im bardziej staram się tego nie robić tym bardziej to robię. Może złość mi pomału przechodzi, ale nie zamierzam tego okazywać, jak jest taki wygadany to niech umie przeprosić. Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi, a raczej walenie, nim zdarzyłam coś powiedzieć otworzyły się, a w nich stał………..
_____________________________________________
I jest siódmy rozdział :) strasznie nudny i wcale mi się nie podoba, ale nie umiałam nic innego wymyślić.... Proszę Was komentujcie piszcie czy wam się podoba, czy nie, czy chcecie coś zmienić. Piszcie wszystko co chcecie, ale komentujcie, bo to daje energie do dalszego pisania :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz