piątek, 8 marca 2013

Rozdział 5


Rozdział 5

Robert:
Wstałem o 7.00 bo na 8.00 mam trening, więc powinienem się zbierać. Całą noc nie mogłem spać, ciągle myślałem o tej dziewczynie na którą wpadłem w parku. Przyznaję, że źle postąpiłem, niesłusznie ją oskarżyłem i nawet nie wiem kogo powinienem przeprosić, bo inteligentnie nie spytałem o numer telefonu, choć i tak pewnie  bym go nie dostał, po tym jak się zachowałem. Wszystko przez Kamilę, znowu mnie nachodzi i chce po tym wszystkim do mnie wrócić, byłem zdenerwowany po rozmowie z nią i złość wyładowałem na tej pięknej dziewczynie. Jest mi strasznie głupio, bardzo chciałbym ją jeszcze spotkać i spojrzeć w jej piękne oczy. Zjadłem śniadanie i pojechałem na trening. Byłem lekko spóźniony, więc wszyscy byli już w szatni. Zamieniłem kilka słów z chłopakami i poszedłem na boisko. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, abym był aż tak bardzo nie skupiony na treningu. Ciągle myślałem o tej blondynce. Wszyscy dziwnie patrzyli na mnie, ale kiedy nie trafiłem do pustej bramki trener wydarł się na mnie:
- Lewy! Do cholery co się z tobą dzieje? - wrzeszczał zły trener
- Przepraszam, jestem po prostu nie wyspany - skłamałem, bo co miałem mu powiedzieć prawdę, wtedy nie dał bym mi spokoju
- Trenerze, on się pewnie zakochał - krzyknął śmiejąc się Marco
- Co ty bredzisz? - zapytałem zdenerwowany, na co Marco odpowiedział mi jeszcze większym śmiechem
- Wracajcie do gry, a ty Robert wieź się w garść - powiedział trener, a my wróciliśmy do treningu. Po trzech godzinach zmęczeni udaliśmy się do szatni. Oczywiście nie obyło się bez pytani co się ze mną dzieję i czy może mi jakoś pomóc. Koledzy martwią się, bo wiedzą, że po rozstaniu z Kamilą nie było ze mną najlepiej, ale udało mi się ich zbyć krótkimi odpowiedziami, bynajmniej tak mi się wydawało. Kiedy prawie wszyscy już wyszli podszedł do mnie Kuba
- No dobra, to że ich zbyłeś nie znaczy, że mnie też, więc gadaj co się dzieje - Kuba usiadł koło mnie
- Naprawdę wszystko jest w porządku, no może trochę się nie wyspałem - próbowałem zakończyć rozmowę
- Możesz przestać pieprzyć głupoty? - zapytał poirytowany - Chodzi o Kamilę? Mówiłem ci abyś sobie nią głowy nie zawracał, bo nie jest Ciebie warta
- Po części chodzi o nią….. - postanowiłem opowiedzieć o poznanej dziewczynie, a kiedy skończyłem Kuba skwitował tylko
- Ty to jednak kretyn jesteś - powiedział Kuba
- Tyle to ja wiem, najgorsze jest to, że nie mogę przestać o niej myśleć - powiedziałem opierając się o maskę mojego samochodu
- zakochałeś się - powiedział uśmiechając się
- Oczywiście, że nie, po prostu jest mi głupio za moje zachowanie i chciałbym ja przeprosić, bo pewnie jest na mnie wściekła - powiedziałem zrezygnowany
- No nie dziwie jej się, ale nie martw się, może ją jeszcze spotkasz - poklepał przyjaciela po ramieniu
- Może….
- A idziesz z kimś na ten bal w sobotę
- Idę sam, choć z chęcią wcale bym nie szedł, ale Klopp mnie zmusił - powiedziałem zgodnie z prawdą
- No wiem, każdego zmusił, ale mam dla ciebie partnerkę, jeśli byś chciał to przyjechała do nas siostra cioteczna i może z tobą pójść - trochę zaskoczył mnie tą propozycja, ale co mi szkodzi, przynajmniej nie będę siedział sam
- Jeśli będzie chciała to ja nie mam nic przeciwko temu - uśmiechnąłem się
- No to super! Jeszcze się z tobą skontaktuje, a teraz muszę lecieć, bo mnie Agata zabije 
- Spoko pozdrów ją ode mnie - powiedziałem i wsiadłem do samochodu. Postanowiłem jechać do tego parku gdzie spotkałem tę dziewczynę, może będę miał szczęście i znowu ją zobaczę…

W domu Błaszczykowskich:
 Pogoda jest tak piękna, że nie mogłam się oprzeć i postanowiłam się poopalać w ogrodzie. Agata poszła położyć Oliwkę spać i ma do mnie dołączyć, a ja próbuję z wszelką cenę przestać myśleć o tym mężczyźnie z parku. Ciągle o nim myślę, że może trochę za ostro go potraktowałam,  no niby sam się prosił, ale nie musiałam aż tak na niego krzyczeć, choć należało mu się. Sama nie wiem co o tym myśleć, jestem na niego zła ale z drugiej strony jestem zła na siebie, że dałam się ponieść emocją. Nie mam co się martwić, na szczęście już go nie zobaczę i nie będzie mi robił wyrzutów. Z zamyślenie wyrwała mnie Agata
- Nad czym tak myślisz ? - zapytała siadając na leżaku obok
- Nad niczym konkretnym, po prostu rozkoszuje się słońcem - powiedziałam uśmiechając się do siostry
- Racja piękne mamy lato. Paula mam do ciebie pytanie - powiedziała dość niepewnie
- Jakie? - zapytałam zaciekawiona
- No bo wiesz……w sobotę jest bal z okazji rocznicy muzeum BVB i …. - nie dałam jej dokończyć
- Nie mam problemu bawcie się dobrze, ja z Oliwką zostanę - uśmiechnęłam się do Agi ale jej najwyraźniej nie o to chodziło, bo zrobiła dziwną minę
- Oliwka ma już opiekę, a mi chodzi raczej o to abyś poszła z nami. Nie chcę abyś siedział w domu trochę się rozerwiesz i przy okazji poznasz piłkarzy - powiedziała patrząc na mnie tymi swoimi zielonymi oczami
- Agata bardzo ci dziękuje, ale ja się będę źle czuła w takim towarzystwie. Nikogo nie będę znała, a po za tym tam nie ma wejścia każdy - próbowałam się jakoś wykręcić
- Nie marudź, bo już widzę, że kombinujesz jak się wymigać. - pogroziła mi palcem -  Kolega Kuby z klubu idzie sam, więc jeśli byś chciała to możesz z nim iść - zaskoczyła mnie tym pytaniem i nie wiedziałam co mam powiedzieć
- W sumie jeśli on nie ma nic przeciwko to mogę iść, dawno nigdzie nie byłam - uśmiechnęłam się do siostry
- Wiedziałam, że się zgodzisz, będzie fajnie
- No mam nadzieję, ale to trochę dziwne, że piłkarz nie ma z kim iść, mam nadzieję, że nie będzie to jakiś zarozumiały typ
- Nie martw się on jest naprawdę fajny, zresztą wszyscy tam są bardzo mili, a teraz się zbieraj jak przyjedzie Kuba idziemy kupić jakieś ładne kiecki - Powiedziała wstając z leżaka - idę zadzwonić do Ewy - jak powiedział tak zrobiła, a ja poszłam założyć jakieś wygodne ciuchy, bo zakupy z Agą to bardzo dużo łażenia. Założyłam to i zeszłam na dół gdzie był już Kubuś, a Agata czekała na mnie zniecierpliwiona. Kiedy dojechałyśmy na miejsce Ewa już na nas czekała, przywitałyśmy się i poszłyśmy od razu do sklepu, dziewczyny kupowały pierwsze, a ja tylko oglądałam, bo stwierdziły, że zostawią mnie na koniec, aby wybrać coś szałowego. Ewa jest bardzo miła i sympatyczną kobietą, Agata miała rację wspaniały z niej człowiek. Niestety przyszła kolej na mnie i obładowana weszłam do przymierzalni. Przejrzałam sukienki i  wybrałam jedną, która według mnie była odpowiednia, czyli brak dekoltu. Kiedy wyszłam od razu spotkałam się z protestem dziewczyn
- Ty chyba zwariowałaś, to jest bal, a nie stypa, masz pokazać swoje wdzięki - niemalże wykrzyczały. Po kilku przymiarkach wybrałyśmy sukienkę odpowiednią według dziewczyn, zresztą mi też się podobała, może oprócz tego dużego rozporka, który był od połowy uda. Po zakupach poszłyśmy na kawę i każda z nas pojechała do domu. Bardzo ciekawa z jakim piłkarzem ma iść na ten bal….
_________________________________
Tak ubrana była Paulina na zakupy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz