piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 3

Rozdział 3
    Obudziłam się i własnym oczom nie wierzyłam, że nadal. Jestem w tym pięknym pokoju. Agata chyba dała mi najładniejszy jaki miała. Jest cudowny w jasnych kolorach, z pięknymi meblami, bardzo wygodnym i dużym łóżkiem, oraz z balkonem dzięki któremu miałam widok na ogród. Leżąc na łóżku zdałam sobie sprawę z tego, że dziś mój pierwszy dzień w Dortmundzie, więc szybko pobiegłam do łazienki założyłam na siebie jasne dżinsowe spodnie, żółtą bluzkę na ramiączka i niebieski sweterek. Długie blond włosy rozpuściłam i pobiegłam na dół. Wszyscy jeszcze sapali, więc postanowiłam zrobić śniadanie. Agata miała bardzo ładną kuchnie, przestronną z drewnianymi meblami, w ogóle ich dom był bardzo ładny, ale to już mówiłam. Kiedy stawiłam na stole talerz z jedzeniem do kuchni weszli Agata z Kubą
- Paula! Ty spać nie możesz? Kochana ja bym zrobiła śniadanie - Agata powiedziała siadając za stołem, a obok niej zasiadł Kuba
- Nie gadajcie tylko jedzcie, wstałam wcześniej, więc postanowiłam zrobić śniadanie, mam nadzieję, że będzie wam smakowało - uśmiechając się podałam im kawę i usiadłam razem z nim
- Jakie to jest pyszne!!! I ty chciałaś mieszkać w hotelu? Kto by nam takie śniadania robił? Prawda Kochanie?- Kuba uśmiechną się i pocałował żonę
- Oczywiście, że prawda, świetnie gotujesz - potwierdziła Agata kosztując naleśnika, którego, przed chwila zrobiłam
- Przestańcie bo się zaczerwienie - zaczęłam się śmiać i również skosztowałam tego co przygotowałam, muszę przyznać, że naleśniki wyszły mi wyjątkowo dobrze
- Kamil ma szczęście, że ma taką dziewczynę, na rękach powinien cię nosić - Agata mówiąc to uśmiechnęła się do mnie myśląc, że sprawi mi tym co powiedziała przyjemność
- Taaa, powinien - powiedziałam i wymusiłam uśmiech na twarzy
- A właśnie ten Twój chłoptaś tak cię puścił do nas bez niczego? Nie boi się, że kogoś tu poznasz i go zostawisz? - kontynuował temat Kuba
- Kuba uspokój się - skarciła go Agata
- No co? Nie będę ukrywał, że nie lubię typa oraz tego, że za nic w świecie nie pasuje on do Ciebie Paula. Nie obraź  się ale to prawda - gdyby wzrok Agaty mógł zabijać Kuba dawno by już nie żył. Miał rację, że on do mnie nie pasował, ale Aga nie chciała robić mi przykrości
- Kamil nie boi się o mnie, bo wie, że nikt nie zwróci na mnie uwagi, bo jak to mówi ,, Pięknością to ty nie jesteś”, tak więc nie ma się czym martwić, a po…. - Kubę wyraźnie podirytowały moja słowa, bo postanowił mi przerwać
- On to chyba ślepy jest, albo o sobie mówił, dziewczyno nie jeden chłopak chciał by cię mieć, a ten dupek jeszcze się rozczaruje. Jak można powiedzieć, że ty jesteś brzydka? Przecież gołym okiem widać że to nie prawda. Agata powiedz coś - Kuba szukał pomocy u żony
- No muszę Kubie przyznać racje - Agata spojrzała na mnie - trzeba być durniem, żeby coś takiego powiedzieć
- Bez przesady, ale  już nie interesuje mnie co sądzi Kamil, bo zakończyłam ten związek. Zdradził mnie nawet nie wiem z kim i uznałam, że to najlepszy preteksty, czy powód aby nareszcie się z tego wyplatać -  powiedziałam to i spojrzałam na nich ze smutkiem w oczach, bo przypomniało mi się jakie piekło miałam będąc z Kamilem.
- Co? Ten dupek cię zdradził? Ja mu chyba wszystkie zęby wybiję, debil skończony - Kuba wstał z miejsca i zaczął chodzić po kuchni, a Agata tylko podeszła do mnie i przytuliła
- Dobrze zrobiłaś, że z nim zerwałaś. Nareszcie, nie będzie ci życia niszczył. Jak on mógł ci takie świństwo zrobić? Nigdy go nie lubiłem, a teraz po prostu nienawidzę drania - Kuba chodził jak opętany
- Kubuś uspokój się - podeszłam i go przytuliłam - może to dobrze, że tak się stało, bo inaczej nie zdobyłabym się na odwagę, aby przeciwstawić się mamie i zerwać z nim, nie było by mnie tutaj - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech
- Masz rację, ale nie zmienia to faktu, że idiota z niego
- I to skończony - dodała Agata i wybuchliśmy śmiechem
- Kocham Was, a nim postanowiłam już w Polce się nie przejmować i pokaże mu jeszcze, że bez niego jestem naprawdę szczęśliwa - powiedziałam z triumfem w głosie
- Mądra siostrzyczka - Aga mnie przytuliła, a Kubuś tylko dodał
- I my ci w tym pomrzemy - uśmiechnęłam się do nich, byłam szczęśliwa, że ich mam
- Dobrze Kochani już dość rozdrapywania ran,  dziś mój pierwszy dzień w tym mieście i nie zamierzam go stracić na myślenie o Kamilu - powiedziałam
- Masz rację! Muszę cię poznać z Ewą, to żona Piszczka. Wspaniała przyjaciółka, na pewno ją polubisz - powiedziała Agata i uśmiechnęła się
- Dobrze, z chęcią ją poznam. Kuba, a wy macie dziś trening?
- Nie, dziś mamy dzień wolny - powiedział przeciągając się - a czemu pytasz? Z tego co wiem to zaczynasz dopiero w poniedziałek, a dziś mamy czwartek
- Wiem, że w poniedziałek, ale dziś idę załatwić papierkowe sprawy i myślałam, że poznam się z drużyną, ale co się odwlecze to nie ucieknie - oznajmiłam wstając do stołu
- Musisz wytrzymać do poniedziałku, choć wiem, że to będzie dla ciebie trudne - Kubuś zaczął się ze mną droczyć
- Spokojnie jakoś wytrzymam - poklepałam go po ramieniu - bardzo chętnie podroczyłabym się z Tobą, ale niestety muszę już lecieć - powiedziałam i zbierając swoje rzeczy wyszłam na spotkanie z moim przełożonym, tak naprawdę to miałam nadzieję, że jednak poznam dziś piłkarzy, ale cóż wytrzymam do poniedziałku.
Kiedy dotarłam na miejsce przywitał mnie bardzo miły ochroniarz, jak wszyscy będą tu tacy mili to, aż będzie się chciało pracować. Pomyślałam i poszłam do gabinetu. Muszę przyznać, że stadion robi ogromne wrażenie to co pokazują zdjęcia jest tylko mała namiastką prawdziwego wyglądu. Jest cudowny, gdyby nie ta masa korytarzy, ale jakoś to ogarnę. Z Peterem, bo tak ma imię fizjoterapeuta BVB który będzie mnie tu pilnował, załatwiał wszystko bardzo szybko, pokazał mi mój gabinet muszę przyznać, że jest bardzo ładny, podpisałam kilka dokumentów i od poniedziałku oficjalnie zaczynam praktyki. Już nie mogę się doczekać.

Agata:
 - Kochanie w sobotę jest ten bal z okazji rocznicy muzeum BVB? - zapytałam męża, który właśnie bawił się z Oliwką
- Tak, a czemu pytasz? - był lekko zaskoczony
- Bo wiesz ja mam taki pomysł - z entuzjazmem usiadłam koło męża
- Już się boje - zaczął się ze mnie śmiać, ale zignorowałam to
- No bo wiesz, Robert nie chcę iść, bo będzie sam, więc pomyślałam sobie, że może Paulina by z nim poszła, a przy okazji poznała by drużynę i ich drugie połówki. Co ty o tym myślisz? - zapytałam Kuby
- Świetny pomysł, tylko czy Paula i Robert się z godzą? Rozmawiałaś z nią?
- Jeszcze nie, ale sądzę, że się zgodzi. Za to ty będziesz musiał pogadać z Lewym - uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam w policzek
- Nie ma problemu, sądzę, że się ucieszy - uśmiechną się i wrócił do zabawy z córką, a ja do przygotowywania obiadu. Fajnie by było gdyby poszli razem, Paula może zapominałaby o tym co zrobił jej Kamil.

________________________________________________________
No to mamy kolejny rozdział :)

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 2

Rozdział 2
    Tak jak myślałam ten tydzień miną bardzo szybko i można powiedzieć, że burzliwie. Pakowanie, załatwianie wszystkich spraw związanych z wyjazdem i ciągłe unikanie Kamila, było niczym w porównaniu ze spotkaniem z moja mamą. Niestety musiałam pojechać do domu, bo nie wypadało wyjechać bez słowa na prawie dwa miesiące. Oczywiście moja mama zapytała się o ukochanego Kamilka, a jak powiedziałam, że z nim zerwałam rozpętało się piekło. Usłyszałam, że jestem skończoną idiotką i jak mogłam zostawić takiego dobrego chłopaka, ona na pewno żałuje tego co zrobił, że mam do niego wracać i prosić o wybaczenie. Nie ważne było to, że mnie zdradzał i bił, najważniejsze było to co mama powie koleżance. Kiedy ja się sprzeciwiałam, padło jeszcze kilka niemiłych słów, po czym oznajmiłam, że wyjeżdżam na stypendium do Niemiec. Mama wpadła w kolejny etap szału, ale już się tym nie przejmowałam, teraz najważniejsze było moje szczęcie, a nie to czego chce moja mama. Jedynym moim oparciem był tata, choć nie miał zbyt wiele do powiedzenia i Mateusz mój brat. Tylko on dwaj powiedzieli mi, że dobrze zrobiłam i mam się niczym nie przejmować tylko walczyć o swoje życie. Dzięki nim i oczywiście Kasi siedzę w samolocie do Dortmundu i bardzo ciekawa jestem co spotka mnie w tym mieście. Mam nadzieję, że już nic złego, pewna jestem tego, że już nigdy nie zwiążę się z żadnym mężczyzną, bo nie chcę więcej cierpieć. Teraz będę samotna ale mam nadzieję szczęśliwa. Z rozmyślań wyrwał mnie głos pilota “Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy w Dortmundzie”.
-  już nie mam odwrotu, zaczynam nowe życie - powiedziałam sama do siebie idąc do wyjścia, ciekawa byłam kogo po mnie przyślą. Idąc tak szukałam kogoś z moim nazwiskiem, albo czym kol wiek, co da mi znać, że ta osoba czeka na mnie. A tu nic, Nikogo nie ma, lecz po chwili dojrzałam w oddali mojego szwagierka. On najwyraźniej mnie nie widzi, ale będzie miał niespodziankę. Kiedy wydostałam się z tego strasznego tłumu zobaczyłam uśmiechniętą twarz Kubusia, zmierzającego w moją stronę.
- Paula? Nie wierzę! Nareszcie postanowiłaś nas odwiedzić - mówiąc to przytulił mnie i zaczął się ze mną kręcić. Kiedy postawił mnie na ziemię jeszcze mocno wyściskał
- Cześć szwagierku, też się za tobą stęskniłam - powiedziałam i pocałowałam go w policzek oraz jeszcze raz przytuliłam, nawet nie sądziła, że aż tak się za nim stęskniła, ale widać, że on za mną też.
- Jak ty pięknie wyglądasz - Powiedział uśmiechając się
- Przestań głupoty mówić - skarciłam go lekko uderzając w bark
- Ała!!!  Zapomniałem, że mam odczynienia z bokserką - powiedział śmiejąc się i udając ból - Czemu nie powiedziałaś, że przyjedziesz? Wyjechał bym po ciebie, a nie spotkał przypadkiem
- Chciałam zrobić niespodziankę, a po za tym, przecież jesteś i mam nadzieje odwieziesz mnie stąd - przytuliłam się do niego i zrobiłam maślane oczka
- Zrobiłaś niespodziankę i to jaką, tylko ja tu służbowo jestem, miałem odebrać jakąś dziewczynę z polski, która ma mieć starz w Borussi, ale chyba nie przyleciała - powiedział to z taką powagą w głosie, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać
- Co ci jest? Co ja takiego śmiesznego powiedziałem? - kompletnie nie wiedział o co chodzi, wyglądał tak śmiesznie, ale nie mogłam dłużej trzymać go w niepewności
- Kubusiu mój kochany, zapewniam cię, że przyleciała, stoi teraz przed tobą i śmiało możesz odwieść ją do hotelu, bo jest zmęczona podróżą - powiedział już opanowana, ale ciągle z uśmiechem na twarzy. Kuba widać dopiero zajarzył i zrozumiał co do niego powiedziałam
- To ty przyleciałaś do nas na stypendium? Boże jaka świetna wiadomość. Ale się Agata ucieszy, a jak ja się cieszę. Kochana ty moja - ucałował mnie serdecznie, on zawsze działał spontanicznie - ale zaraz do jakiego hotelu? - momentalnie spoważniał
- Wiesz co? Nie pamiętam nazwy ale w samochodzie dam ci kartkę z adresem - mówiłam kiedy szliśmy już do samochodu, cały czas udając powagę
- Ty do żadnego hotelu nie jedziesz, tylko do nas do domu. Kto to słyszał, żebyś do hotelu jechała? Też wymyśliłaś - zapakował walizki do samochodu i ruszyliśmy. Całą drogę powiadałam mu o stypendium i co będę tu robiła, co prawa trochę już wiedział ale nie wszystko. Po około 30 minutach byliśmy już pod domem Błaszczykowskich. Kuba wyją walizki, choć nie wiem po co, skoro będzie zawoził mnie do hotelu, ale już nic nie mówiłam. Weszliśmy do domu, był bardzo piękny duży i bardzo ładnie urządzony, ale to normalne moja siostra ma bardzo dobry gust.
- Kochanie!!! Mam dla ciebie niespodziankę, nawet nie wiesz kogo przywiozłem - powiedział stawiając walizki w przedpokoju z ogromnym uśmiechem na twarzy. Po chwili z kuchni wyłoniła się Agata, szybko do mnie podeszła i wyściskała za wszystkie czasy
- Nareszcie przyjechałaś, już nie mogłam się doczekać - powiedział odrywając się ode mnie cały czas uśmiechnięta
- Musiałam co nieco wytłumaczyć twojemu mężowi - z uśmiechem spojrzałam na Kubę który stał zszokowany - Aguś jak ja się za tobą stęskniłam - powiedziałam i jeszcze raz przytuliłam się do siostry. Przerwał nam Kuba
- Ale zaraz. Kochanie to ty wiedziałaś, że Paula przyjeżdża i będzie miała praktyki w Borussi? - zapytał kiedy wchodziliśmy do salonu
- Wiedziałam mój drogi - Agata spojrzała na mnie i wybuchła śmiechem
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś - Kuba udawał oburzenie
- Szwagierku nie gniewaj się na Agatkę, bo ja ją o to prosiłam, chciałam ci zrobić niespodziankę i chyba mi się udało? - mówiąc to przytuliłam się do niego
- Oj gdyby nie to, że się za tobą stęskniłem to normalnie bym cie udusił - powiedział śmiejąc się
- Też cię kocham Kubusiu
- Ej bo będę zazdrosna - wtrącił Agata, a na to Kuba podszedł do niej i pocałował
- Kochanie przecież, wiesz, że my kochamy się jak rodzeństwo
- Wiem, wiem - poklepała go po ramieniu i poszła do kuchni, a do pokoju z dworu wbiegła Oliwka krzycząc
- Ciocia Lina przyjechała! Ciocia Lina - wskoczyła mi na ręce i mocno przytuliła
- Cześć Kochanie - pocałowałam ją w policzek - jak ty urosłaś, ale się za tobą stęskniłam - powiedziałam i jeszcze raz ja przytuliłam. Spędziłam z Nimi bardzo miłe popołudnie, rozmawialiśmy o wszystkim, o tym na ile zostaję, co u rodziców, co u nich i oczywiście o tym, że będę mieszkała w hotelu, na co Kuba z Agatą uparli się, że nie ma innej możliwości jak taka, że będę mieszkała u nich. Za bardzo nie miałam innego wyjścia więc się poddałam i zgodziłam, tak naprawdę to ucieszyło mnie to, bo smutno mieszkać samej w hotelu, a tak będę miała wspaniałe towarzystwo przez te sześć tygodni.

Rozdział 1

Rozdział 1

    Rano zostałam obudzona dźwiękiem telefonu, tak dobrze mi się spało, że postanowiłam zignorować telefon lecz ona ciągle dzwonił. Wstałam zaspana, bo z Kaśką gadałyśmy całą noc, podeszłam do biurka na którym leżał telefon i na wyświetlaczu ujrzałam napis Kamil dzwoni, nie wiele myśląc rozłączyłam się. Skoro już wstałam to ubrałam się i poszłam do kuchni, gdzie Kasia kończyła robić śniadanie
- Cześć śpiochu. Jak się spało? - powiedziała z uśmiechem na twarzy nalewając kawy do szklanek
- Hej. A nawet dobrze, dopóki nie obudził mnie telefon od pewnego idioty- mówiąc to usiadłam przy stole w kuchni
- Kamil dzwonił? - zapytała z troską w głosie
- No niestety. - westchnęłam i upiłam łyk kawy
- Powinnaś coś wiedzieć - po głosie Kasi wyczułam, że nie będzie to nic miłego
- Co powinnam wiedzieć? - powiedziałam lekko zdenerwowana
- Kamil tu był rano
- Że co? Po cholerę on tu przyszedł? - zdenerwowana wstałam od stołu i podeszłam do okna
- Był pewien, że ty tu jesteś, ale spokojnie udałam zdziwioną i nie jest na tyle inteligentny aby domyślić się prawdy. - podeszła do mnie i przytuliła mocno, a mi spłynęły łzy po policzkach- nie płacz kochana, on nie zasługuje na Twoje łzy
- Kasia, a może on ma rację, że jestem na niego skazana. Może powinnam do niego wrócić, on będzie próbował uprzykrzyć mi życie. Ja nie chcę już cierpieć…. - mówiłam przez łzy
- Nie wolno ci tak mówić! Rozumiesz? Pamiętaj, wczoraj zrobiłaś pierwszy krok w stronę nowego, lepszego życia, a teraz trzeba iść za ciosem. Nie jesteś na niego skazana! Teraz musisz wziąć się w garść i pokazać temu frajerowi, że jesteś szczęśliwa bez niego. Nie wolno ci się poddawać - Kasia i te jej mądre kazania, wiem, że ma rację i tak właśnie zrobię pokażę mu, że bez niego potrafię być szczęśliwa, w sumie to nie będzie to trudne, bo przy nim nigdy nie byłam szczęśliwa.
- Kocham Cię - przytuliłam się do przyjaciółki - a teraz uciekam, bo mam spotkanie z dziekanem, muszę w końcu podjąć decyzję gdzie będę miała praktyki - pocałowałam ją w policzek, zabrałam torebkę i wybiegłam z domu.

Kilka godzin później

    Stoję pod gabinetem dziekana i czekam, aż ktoś od niego wyjdzie. Biję się z myślami co wybrać. Czy zostać w Polsce? Czy może skorzystać z szansy i wyjechać za granicę? Nie wiem co zrobić… Zostanę w kraju to będę skazana na jakiś tam kontakt z Kamilem, a tego bardzo, ale to bardzo nie chcę. Kiedy wyjadę to zostawię tu wszystkich rodzinę, przyjaciół i wszystkich bliskich, a tam będę sama, jednak może to dobrze, zacznę wszystko od nowa, zacznę nowe życie. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu ogłaszający, że dostałam SMSa. Otworzyłam wiadomość o następującej treści
Mogłabyś łaskawie odeprać ten telefon!!!!! Jak na razie nie wiem gdzie jesteś, ale się dowiem, a wtedy nie będziesz miała innego wyjścia i wrócisz do mnie. Tak łatwo ode mnie nie uciekniesz Kochana, to jeszcze nie koniec. Kocham Cię
                Kamil
- Nigdy do ciebie nie wrócę. Zrobię wszystko abyśmy się już nigdy nie spotkali - powiedziałam sama  do siebie chowając telefon i wchodząc do gabinetu.
- Dzień dobry Panie Dziekanie - przywitałam się z mężczyzną i usiadłam przy biurku
- Witam cię Paulinko, rozumiem, że przyszłaś w sprawie stypendium - uśmiechną się do mnie, a ja to odwzajemniłam i przytaknęłam mu.
- To bardzo dobrze! Mam dla ciebie dwie propozycję. Nie ukrywam, że jesteś zdolna i wolałbym, abyś wybrała tę drugą propozycję, ale decyzję podejmiesz sama
- Na pewno wybiorę najlepszą, ale na początku mógłby pan powiedzieć mi o nich coś więcej? Bo jak na razie wiem tylko, że jedna jest w Polsce, a druga za granicą - mówiąc to ciągle myślałam o wiadomości od Kamila
- Oczywiście. Już ci wszystko mówię Kochan - Uśmiechnęłam się bo zawsze był taki roztargniony, ale bardzo go lubię - a wiec tak, pierwsza to klub pod Warszawą, niby jest to dobry klub, ale nie sądzę, żebyś tam miała dobre praktyki. A drugi to niemiecki klub w Dortmundzie, czyli Borussia Dortmund, była byś tam pod opieką dobrego fizjoterapeuty i mogłabyś się bardzo dużo nauczyć. Decyzja należy do ciebie - słuchałam go bardzo uważnie, a w głowie miałam jeden wielki mętlik. W Borussi gra Kuba, mąż mojej kuzynki, może to znak, że powinna tam jechać, w końcu z Kubą i Agatą mam dobry kontakt, a do tego tam więcej się nauczę. Po chwili namysłu z uśmiechem odpowiedziałam dziekanowi
- Jeżeli to nie problem to wybiorę…. Borussie Dortmund - mówiąc to wypuściłam głośno powietrze i zdałam sobie sprawę, że klamka zapadła. Lecę do Dortmundu
- Bardzo dobry wybór Paulinko, na pewno nie pożałujesz. Podpisz mi tylko tu - podał mi dokumenty - wylot masz za tydzień, a z lotniska odbierze cię ktoś od nich
- Dobrze - uśmiechnęłam się do mężczyzny który był wyraźnie zadowolony z mojej decyzji - mam nadzieję, że ma Pan rację i nie będę tego żałował
- Na pewno moja droga, na pewno. Przyjdź do mnie za dwa dni to ustalimy resztę
- Dobrze, tak więc do widzenia - mówiąc to wstałam i wyszłam, pełna obaw czy dobrze zrobiłam, ale już nie ma odwrotu. Zaczynam nowe życie w Dortmundzie. Muszę zdzwonić do Agaty.

Wieczorem w domu Kasi
   
      Dzwoniłam do Agaty, nawet nie sądziłam, że aż tak się ucieszy, z mojego przyjazdu. Zawsze miałyśmy dobry kontakt, jest dla mnie jak starsza siostra. Odkąd wyjechała do Dortmundu coraz rzadziej się widywałyśmy i pozostały nam tylko rozmowy telefoniczne, ale to też dobre. Agata jest córką siostry mojej mamy, więc jakby nie patrzeć bliska rodzina. Z Kubą tworzą wspaniałą parę, bardzo ich kocham, także cieszę się, że będę z nimi w tym Dortmundzie i spędzę czas z Oliwką, porostu uwielbiam to dziecko, a i Kubę lubię wkurzać. Nie to żebyśmy się nie lubili, wręcz odwrotnie tylko my już tak mamy, że ja mu dogryzam, a on mi. Agata wie wszystko o moim przyjeździe, no  może oprócz dokładnej daty, ustaliłyśmy, że nie powiemy nic Kubie, chcę zrobić mu niespodziankę, bo zawsze narzeka, że nigdy nie mam czasu szwagra odwiedzić. Czekam na Kasię i popijam wino, nawet dobre, co prawda wolę piwo, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Kiedy tak siedziałam i myślałam do pokój weszła Kaśka
- Co się stało? Czemu ty pijesz? I do tego sama? - zasypała mnie lawiną pytań, a ja tylko dałam jej drugi kieliszek i kazałam usiąść
- Za tydzień wylatuję do Dortmundu - powiedziałam dość nie pewnie
- Ale ja to?  A co ze stypendium? - widać było, że jest zaskoczona
- No właśnie tam będę miała stypendium. Kiedy dowiedziałam się, że praktyki są w Borussi, gdzie gra Kuba, zdecydowałam, że to najlepsza okazja, żeby uciec od Kamila - powiedziałam upijając trochę wina - Kasia powiedz coś, proszę
- No co w szoku jestem - powiedziała z dziwnym uśmiechem
- Wiem, że może źle robię, ale nie będę tam sama, zdobędę doświadczenie. Obiecuje, że będziemy w kontakcie
- Kochana daj mi dokończyć, podjęłaś bardzo dobrą  decyzję, jestem w szoku, bo nareszcie wraca dawna Paula - wybuchneła śmiechem, a ja wraz z nią
- Mam nadzieję, że dobrą
- Najlepszą, tak naprawdę miałam nadzieję, że jednak wybierzesz stypendium za granicą, bo widziałam jaką masz na to ochotę, po za tym nie wykorzystać takiej szansy to głupota, a ten dupek ci zabronił. Masz tam lecieć i masz tam być nieprzyzwoicie szczęśliwa. Rozumiesz? - zdziwiła mnie tym co powiedziała, ale ma racie to jest szansa dla mnie, którą muszę wykorzystać
- Tak jest szefie. Kocham cię i już tęsknie za Tobą - Przytuliłam mnie i tradycyjnie przegadałyśmy pół nocy. Czuję, że zapowiada się ciężki tydzień.


 ______________________________________

No to pierwszy rozdział mamy za sobą. Mam nadzieję, że będzie się podobał :)







sobota, 16 lutego 2013

Prolog

Prolog

    Wracam ze spotkania z Kaśką, jest dla mnie jak siostra. Kolejny raz mówiła mi, że powinnam zostawić Kamila, ale nie umiem, nie kocham go, bardziej go nienawidzę niżeli kocham, ale nie chcę kolejnej awantury z mamą. Dla niej jest on najlepszym chłopakiem dla mnie, nie interesuje jej, że on mnie niszczy. Kamil jest synem jej koleżanki z pracy, to ona nas poznała ze sobą. Znamy się prawie rok, na początku było fajnie, był miły i kochany, ale po tym jak z namową naszych mama wprowadziłam się do niego. Wtedy pokazał swoja prawdziwą twarz. Robił mi awantury o wszystko, kiedy próbowałam się bronić zaczął mnie bić, wiem, że to głupie kobieta trenująca boks, nie umie przeciwstawić się mężczyźnie, ale nie umiem  jest silniejszy ode mnie, a do tego zniszczył mnie psychicznie. Ciągle mówił, że powinnam być mu wdzięczna, że się mną zainteresował, bo nikt inny nawet na mnie nie spojrzy i że jestem nic nie warta. Tyle mi to powtarzał, że zaczęłam w to wierzyć, naprawdę chciałabym go zostawić. Ostatnio dostałam szanse pracy w klubie sportowym w Polsce lub za granica w zamian za stypendium na ukończenie drugiego roku, oczywiste jest to, że chciałabym mieć praktyki za granicą, ale Kamil mi zabronił, wiec dla świętego spokoju, zostanę tu, jutro muszę iść do dziekana i powiedzieć mu co postanowiłam, a raczej co postanowił Kamil. Wróciłam wcześniej niż powiedziałam, bo Kasi się śpieszyło, ale jakoś dziwnie tu cicho i ciemno. Kamil nie siedzi i nie czeka na mnie z awanturą, ale cóż to dobrze, bo nie mam dziś siły na kłótnie. Idąc do sypialni usłyszałam dziwny śmiech. Otworzyłam drzwi, a tam ujrzałam Kamila w łóżku z jakąś kobietą. Dziwne, nie kochałam go, ale pomimo wszystko zabolało to, że mnie zdradził
- Kamil! Co to ma znaczyć? Jak mogłeś mi to zrobić? - krzyczałam przez łzy, a on na te słowa zerwał się łóżka
- Paula, nie panikuj to nie jest tak jak myślisz. To ona mnie uwiodła, przecież wiesz, że ja kocham tylko ciebie - mówiąc to chciał mnie przytulić
- Nie dotykaj mnie!!! Wiesz co? Brzydzę się Tobą…. Nigdy nie traktowałeś mini jak kobiety, raczej jak sprzątaczkę, praczkę i sama nie wiem jak kogo… A zapomniałam jak worek treningowy. Nienawidzę cię, za to i za wszystko - mówiłam to wszystko przez łzy pakując swoje rzeczy
- Nie wydurniaj się!!! Coś ty sobie znowu wymyśliłaś? Kocham Cie, a ona nic dla mnie nie znaczy. Przestań się pakować i ryczeć, bo mam dość patrzenia na twoja zapłakaną twarzyczkę - Mówił to, a raczej krzyczał ubierając się
- Spokojnie, już nie będziesz musiał na mnie patrzeć, wyprowadzam się z tego domu i Twojego życia. Życzę szczęścia z tym kimś - powiedziałam to z taką siła w głosie jakiej nigdy nie miałam i pogardą. Zasunęłam walizkę i skierowałam się do wyjścia
- Uspokój się!!! Nigdzie nie pójdziesz, rozumiesz. A z resztą ty nie masz do kogo. Mamusia wyślę cię do mnie, do swojego kochanego zięcia, a zapomniałem do tej głupiej koleżaneczki. Wracaj i nie rób scen, bo i tak wiemy, ze wrócisz tu z płaczem, bo nikt nie będzie cię chciał, jesteś na mnie skazana, rozumiesz to? - mówiąc to pociągną mnie za rękę, odwrócił w swoja stronę i chciał uderzyć, lecz tym razem to ja znalazłam w sobie taką siłę jakiej nigdy nie miałam i z całej siły go uderzyłam. Chyba go bolało, bo z bólu się przewrócił, ale to dobrze, boleć miało, za wszystkie moje krzywdy.
- Pamiętaj, że na nikogo nie jestem skazana, a na pewno nie na ciebie. To koniec, powinnam to zrobić dawno, ale cóż lepiej późno niż wcale. Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj - wykrzyczałam mu to prosto w oczy. Byłam z siebie dumna, że potrafiłam mu to wszystko wygarnąć
- O nie moja droga to jeszcze nie koniec. Zemną kobiety nie zrywają, to ja zrywam z nimi, więc tak łatwo nie dam ci spokoju. Skoro myślisz, że ci odpuszczę to jesteś głupia - mówił to z tym swoim durnym uśmieszkiem
- Głupia to byłam, że zgodziłam się na związek z tobą - powiedziałam i wyszła trzaskając drzwiami. Z za drzwi słyszałam jak mówił, że pożałuję tego, że tak go potraktowałam. Ja? A jak on mnie traktował?  Teraz było to nie ważne. Wsiadłam do taksówki i pojechałam do Kasi. Przez całą drogę starałam się nie płakać, ale teraz kiedy byłam już u przyjaciółki łzy same spłynęły mi po policzkach. Kasia jak mnie zobaczyła to tylko mnie przytuliła, wiedziała, że tego właśnie mi potrzeba. Kiedy się uspokoiłam opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło. Kasia powiedziała mi tylko, że jest ze mnie dumna, no i oczywiście nie zabrakło nie miłych słów w kierunku Kamila. Nie wiem co teraz będzie, ale czuje, że moje życie bardzo się zmieni.

Bohaterowie

Bohaterowie


Paulina Mazur 21lat
Piękna, młoda studentka fizjoterapii. Pochodzi z małej miejscowości pod Warszawą, lecz aktualnie mieszka w stolicy. Wysoka, szczua, dziewczyna o długich blond włosach i dużych niebieskich oczach jest podziwiana przez mężczyzna, lecz ona tego nie zauważa. Mama nie akceptuje tego, że jej córka grała w piłkę nożną, a obecnie trenuje boks, lecz ona z pomocą ojca i brata dalej robiła to co kocha. Jest w związku z mężczyzną, którego nie kocha, a do tego on bardzo źle ją traktuje, chce go zostawić, lecz jej mama zakazuje jej tego, bo to najlepszy chłopak dla niej. Nie dodaję zdjęcia, aby zadziałała wasza wyobraźnia

Robert Lewandowski 23 lat

 
Napastnik Borussi Dortmund i Reprezentacji Polski. Przez długi czas był w związku z Kamila, jednak rozstał się z nią po tym jak dowiedział się, że go zdradziła i była z nim tylko dla pieniędzy. Kiedy poznaje Paulinę zakochuje się w niej choć nie chce się przyznać


Kuba Błaszczykowski 26 lat


 Zawodnik Borussi Dortmund i kapitan Reprezentacji Polski. Kolega Roberta z klubu. Ma żonę Agatę, która jest kuzynką Pauliny i córeczkę Oliwkę

Łukasz Piszczek 26 lat


Zawodnik Borussi Dortmund i Reprezentacji Polskiej. Również jest przyjacielem Roberta. Ma żonę Ewe i córeczkę Sarę   
 Mario Götze
Zawodnik Borussi Dortmund, przyjecie Roberta 
Marco Reus
Również zawodnik Borussi Dortmund i przyjaciel Roberta

Będą się pojawiać zawodnicy Borussi Dortmund i Reprezentacji Polski oraz inne osoby z życia bohaterów 
 

Wstęp

Witam wszystkich na moim blogu !
                            
                    Nie chcę Was zanudzać na początek, więc tylko w skrócie napiszę o czym będzie moje opowiadanie. Historia ta będzie o młodej dziewczynie, która w swoim życiu bardzo dużo przeżyła. Rodzina, a dokładniej jej matka nie akceptuje tego, że trenuje boks, do tego wszystkiego tkwi w związku z mężczyzną, którego nie kocha, a do związania się z nim zmusił ją nikt inny jak jej mama. Wszystko dokładniej opiszę później. Przełomowym momentem w jej życiu będzie szansa jaką dostanie na uczelni, wyjedzie i tam spotka Jego... Czy będzie to miłość? zobaczymy później :) Mam nadzieje, że moje opowiadanie spodoba się wam i zapraszam do czytania :)