Prolog
Wracam ze spotkania z Kaśką, jest dla mnie jak siostra. Kolejny raz mówiła mi, że powinnam zostawić Kamila, ale nie umiem, nie kocham go, bardziej go nienawidzę niżeli kocham, ale nie chcę kolejnej awantury z mamą. Dla niej jest on najlepszym chłopakiem dla mnie, nie interesuje jej, że on mnie niszczy. Kamil jest synem jej koleżanki z pracy, to ona nas poznała ze sobą. Znamy się prawie rok, na początku było fajnie, był miły i kochany, ale po tym jak z namową naszych mama wprowadziłam się do niego. Wtedy pokazał swoja prawdziwą twarz. Robił mi awantury o wszystko, kiedy próbowałam się bronić zaczął mnie bić, wiem, że to głupie kobieta trenująca boks, nie umie przeciwstawić się mężczyźnie, ale nie umiem jest silniejszy ode mnie, a do tego zniszczył mnie psychicznie. Ciągle mówił, że powinnam być mu wdzięczna, że się mną zainteresował, bo nikt inny nawet na mnie nie spojrzy i że jestem nic nie warta. Tyle mi to powtarzał, że zaczęłam w to wierzyć, naprawdę chciałabym go zostawić. Ostatnio dostałam szanse pracy w klubie sportowym w Polsce lub za granica w zamian za stypendium na ukończenie drugiego roku, oczywiste jest to, że chciałabym mieć praktyki za granicą, ale Kamil mi zabronił, wiec dla świętego spokoju, zostanę tu, jutro muszę iść do dziekana i powiedzieć mu co postanowiłam, a raczej co postanowił Kamil. Wróciłam wcześniej niż powiedziałam, bo Kasi się śpieszyło, ale jakoś dziwnie tu cicho i ciemno. Kamil nie siedzi i nie czeka na mnie z awanturą, ale cóż to dobrze, bo nie mam dziś siły na kłótnie. Idąc do sypialni usłyszałam dziwny śmiech. Otworzyłam drzwi, a tam ujrzałam Kamila w łóżku z jakąś kobietą. Dziwne, nie kochałam go, ale pomimo wszystko zabolało to, że mnie zdradził
- Kamil! Co to ma znaczyć? Jak mogłeś mi to zrobić? - krzyczałam przez łzy, a on na te słowa zerwał się łóżka
- Paula, nie panikuj to nie jest tak jak myślisz. To ona mnie uwiodła, przecież wiesz, że ja kocham tylko ciebie - mówiąc to chciał mnie przytulić
- Nie dotykaj mnie!!! Wiesz co? Brzydzę się Tobą…. Nigdy nie traktowałeś mini jak kobiety, raczej jak sprzątaczkę, praczkę i sama nie wiem jak kogo… A zapomniałam jak worek treningowy. Nienawidzę cię, za to i za wszystko - mówiłam to wszystko przez łzy pakując swoje rzeczy
- Nie wydurniaj się!!! Coś ty sobie znowu wymyśliłaś? Kocham Cie, a ona nic dla mnie nie znaczy. Przestań się pakować i ryczeć, bo mam dość patrzenia na twoja zapłakaną twarzyczkę - Mówił to, a raczej krzyczał ubierając się
- Spokojnie, już nie będziesz musiał na mnie patrzeć, wyprowadzam się z tego domu i Twojego życia. Życzę szczęścia z tym kimś - powiedziałam to z taką siła w głosie jakiej nigdy nie miałam i pogardą. Zasunęłam walizkę i skierowałam się do wyjścia
- Uspokój się!!! Nigdzie nie pójdziesz, rozumiesz. A z resztą ty nie masz do kogo. Mamusia wyślę cię do mnie, do swojego kochanego zięcia, a zapomniałem do tej głupiej koleżaneczki. Wracaj i nie rób scen, bo i tak wiemy, ze wrócisz tu z płaczem, bo nikt nie będzie cię chciał, jesteś na mnie skazana, rozumiesz to? - mówiąc to pociągną mnie za rękę, odwrócił w swoja stronę i chciał uderzyć, lecz tym razem to ja znalazłam w sobie taką siłę jakiej nigdy nie miałam i z całej siły go uderzyłam. Chyba go bolało, bo z bólu się przewrócił, ale to dobrze, boleć miało, za wszystkie moje krzywdy.
- Pamiętaj, że na nikogo nie jestem skazana, a na pewno nie na ciebie. To koniec, powinnam to zrobić dawno, ale cóż lepiej późno niż wcale. Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj - wykrzyczałam mu to prosto w oczy. Byłam z siebie dumna, że potrafiłam mu to wszystko wygarnąć
- O nie moja droga to jeszcze nie koniec. Zemną kobiety nie zrywają, to ja zrywam z nimi, więc tak łatwo nie dam ci spokoju. Skoro myślisz, że ci odpuszczę to jesteś głupia - mówił to z tym swoim durnym uśmieszkiem
- Głupia to byłam, że zgodziłam się na związek z tobą - powiedziałam i wyszła trzaskając drzwiami. Z za drzwi słyszałam jak mówił, że pożałuję tego, że tak go potraktowałam. Ja? A jak on mnie traktował? Teraz było to nie ważne. Wsiadłam do taksówki i pojechałam do Kasi. Przez całą drogę starałam się nie płakać, ale teraz kiedy byłam już u przyjaciółki łzy same spłynęły mi po policzkach. Kasia jak mnie zobaczyła to tylko mnie przytuliła, wiedziała, że tego właśnie mi potrzeba. Kiedy się uspokoiłam opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło. Kasia powiedziała mi tylko, że jest ze mnie dumna, no i oczywiście nie zabrakło nie miłych słów w kierunku Kamila. Nie wiem co teraz będzie, ale czuje, że moje życie bardzo się zmieni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz