Rozdział 2
Tak jak myślałam ten tydzień miną bardzo szybko i można powiedzieć, że burzliwie. Pakowanie, załatwianie wszystkich spraw związanych z wyjazdem i ciągłe unikanie Kamila, było niczym w porównaniu ze spotkaniem z moja mamą. Niestety musiałam pojechać do domu, bo nie wypadało wyjechać bez słowa na prawie dwa miesiące. Oczywiście moja mama zapytała się o ukochanego Kamilka, a jak powiedziałam, że z nim zerwałam rozpętało się piekło. Usłyszałam, że jestem skończoną idiotką i jak mogłam zostawić takiego dobrego chłopaka, ona na pewno żałuje tego co zrobił, że mam do niego wracać i prosić o wybaczenie. Nie ważne było to, że mnie zdradzał i bił, najważniejsze było to co mama powie koleżance. Kiedy ja się sprzeciwiałam, padło jeszcze kilka niemiłych słów, po czym oznajmiłam, że wyjeżdżam na stypendium do Niemiec. Mama wpadła w kolejny etap szału, ale już się tym nie przejmowałam, teraz najważniejsze było moje szczęcie, a nie to czego chce moja mama. Jedynym moim oparciem był tata, choć nie miał zbyt wiele do powiedzenia i Mateusz mój brat. Tylko on dwaj powiedzieli mi, że dobrze zrobiłam i mam się niczym nie przejmować tylko walczyć o swoje życie. Dzięki nim i oczywiście Kasi siedzę w samolocie do Dortmundu i bardzo ciekawa jestem co spotka mnie w tym mieście. Mam nadzieję, że już nic złego, pewna jestem tego, że już nigdy nie zwiążę się z żadnym mężczyzną, bo nie chcę więcej cierpieć. Teraz będę samotna ale mam nadzieję szczęśliwa. Z rozmyślań wyrwał mnie głos pilota “Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy w Dortmundzie”.
- już nie mam odwrotu, zaczynam nowe życie - powiedziałam sama do siebie idąc do wyjścia, ciekawa byłam kogo po mnie przyślą. Idąc tak szukałam kogoś z moim nazwiskiem, albo czym kol wiek, co da mi znać, że ta osoba czeka na mnie. A tu nic, Nikogo nie ma, lecz po chwili dojrzałam w oddali mojego szwagierka. On najwyraźniej mnie nie widzi, ale będzie miał niespodziankę. Kiedy wydostałam się z tego strasznego tłumu zobaczyłam uśmiechniętą twarz Kubusia, zmierzającego w moją stronę.
- Paula? Nie wierzę! Nareszcie postanowiłaś nas odwiedzić - mówiąc to przytulił mnie i zaczął się ze mną kręcić. Kiedy postawił mnie na ziemię jeszcze mocno wyściskał
- Cześć szwagierku, też się za tobą stęskniłam - powiedziałam i pocałowałam go w policzek oraz jeszcze raz przytuliłam, nawet nie sądziła, że aż tak się za nim stęskniła, ale widać, że on za mną też.
- Jak ty pięknie wyglądasz - Powiedział uśmiechając się
- Przestań głupoty mówić - skarciłam go lekko uderzając w bark
- Ała!!! Zapomniałem, że mam odczynienia z bokserką - powiedział śmiejąc się i udając ból - Czemu nie powiedziałaś, że przyjedziesz? Wyjechał bym po ciebie, a nie spotkał przypadkiem
- Chciałam zrobić niespodziankę, a po za tym, przecież jesteś i mam nadzieje odwieziesz mnie stąd - przytuliłam się do niego i zrobiłam maślane oczka
- Zrobiłaś niespodziankę i to jaką, tylko ja tu służbowo jestem, miałem odebrać jakąś dziewczynę z polski, która ma mieć starz w Borussi, ale chyba nie przyleciała - powiedział to z taką powagą w głosie, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać
- Co ci jest? Co ja takiego śmiesznego powiedziałem? - kompletnie nie wiedział o co chodzi, wyglądał tak śmiesznie, ale nie mogłam dłużej trzymać go w niepewności
- Kubusiu mój kochany, zapewniam cię, że przyleciała, stoi teraz przed tobą i śmiało możesz odwieść ją do hotelu, bo jest zmęczona podróżą - powiedział już opanowana, ale ciągle z uśmiechem na twarzy. Kuba widać dopiero zajarzył i zrozumiał co do niego powiedziałam
- To ty przyleciałaś do nas na stypendium? Boże jaka świetna wiadomość. Ale się Agata ucieszy, a jak ja się cieszę. Kochana ty moja - ucałował mnie serdecznie, on zawsze działał spontanicznie - ale zaraz do jakiego hotelu? - momentalnie spoważniał
- Wiesz co? Nie pamiętam nazwy ale w samochodzie dam ci kartkę z adresem - mówiłam kiedy szliśmy już do samochodu, cały czas udając powagę
- Ty do żadnego hotelu nie jedziesz, tylko do nas do domu. Kto to słyszał, żebyś do hotelu jechała? Też wymyśliłaś - zapakował walizki do samochodu i ruszyliśmy. Całą drogę powiadałam mu o stypendium i co będę tu robiła, co prawa trochę już wiedział ale nie wszystko. Po około 30 minutach byliśmy już pod domem Błaszczykowskich. Kuba wyją walizki, choć nie wiem po co, skoro będzie zawoził mnie do hotelu, ale już nic nie mówiłam. Weszliśmy do domu, był bardzo piękny duży i bardzo ładnie urządzony, ale to normalne moja siostra ma bardzo dobry gust.
- Kochanie!!! Mam dla ciebie niespodziankę, nawet nie wiesz kogo przywiozłem - powiedział stawiając walizki w przedpokoju z ogromnym uśmiechem na twarzy. Po chwili z kuchni wyłoniła się Agata, szybko do mnie podeszła i wyściskała za wszystkie czasy
- Nareszcie przyjechałaś, już nie mogłam się doczekać - powiedział odrywając się ode mnie cały czas uśmiechnięta
- Musiałam co nieco wytłumaczyć twojemu mężowi - z uśmiechem spojrzałam na Kubę który stał zszokowany - Aguś jak ja się za tobą stęskniłam - powiedziałam i jeszcze raz przytuliłam się do siostry. Przerwał nam Kuba
- Ale zaraz. Kochanie to ty wiedziałaś, że Paula przyjeżdża i będzie miała praktyki w Borussi? - zapytał kiedy wchodziliśmy do salonu
- Wiedziałam mój drogi - Agata spojrzała na mnie i wybuchła śmiechem
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś - Kuba udawał oburzenie
- Szwagierku nie gniewaj się na Agatkę, bo ja ją o to prosiłam, chciałam ci zrobić niespodziankę i chyba mi się udało? - mówiąc to przytuliłam się do niego
- Oj gdyby nie to, że się za tobą stęskniłem to normalnie bym cie udusił - powiedział śmiejąc się
- Też cię kocham Kubusiu
- Ej bo będę zazdrosna - wtrącił Agata, a na to Kuba podszedł do niej i pocałował
- Kochanie przecież, wiesz, że my kochamy się jak rodzeństwo
- Wiem, wiem - poklepała go po ramieniu i poszła do kuchni, a do pokoju z dworu wbiegła Oliwka krzycząc
- Ciocia Lina przyjechała! Ciocia Lina - wskoczyła mi na ręce i mocno przytuliła
- Cześć Kochanie - pocałowałam ją w policzek - jak ty urosłaś, ale się za tobą stęskniłam - powiedziałam i jeszcze raz ja przytuliłam. Spędziłam z Nimi bardzo miłe popołudnie, rozmawialiśmy o wszystkim, o tym na ile zostaję, co u rodziców, co u nich i oczywiście o tym, że będę mieszkała w hotelu, na co Kuba z Agatą uparli się, że nie ma innej możliwości jak taka, że będę mieszkała u nich. Za bardzo nie miałam innego wyjścia więc się poddałam i zgodziłam, tak naprawdę to ucieszyło mnie to, bo smutno mieszkać samej w hotelu, a tak będę miała wspaniałe towarzystwo przez te sześć tygodni.
nie ma to jak zamieszkać z Błaszczykowskim.. rozmarzyłam się teraz :D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział i zapraszam tez do mnie ;>
http://deutsch-herz.blogspot.com/
hahah zgadzam się z koleżanką o góry , ale opowiadanie mi się podoba i zaczyna robić się ciekawie
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie
nieodporneserce.blogspot.com
kolllorowe.blogspot.com
Opowiadanie jest wspaniałe! :D
OdpowiedzUsuńA ja mam taką małą prośbę, czy mogłabyś mnie informowac o nowych rozdziałach na numer gg : 46096920 :)
Byłabym bardzo wdzięczna! :D